Triathlon Gdańsk 2017

Relacja Mariusza Domitrz ze startu w Gdańsku.

Będąc w Gdańsku 2 lata temu trafiłem ,może trochę przypadkiem a może trochę celowo na zawody Triathlonowe ,które się tam odbywały. Postanowiłem że wystartuję w nich. Głównym czynnikiem ,który mnie przekonywał do tego startu było pływanie w morzu. Zapisałem się w Grudniu 2016 i z biegiem czasu termin zawodów zbliżał się. Pamiętałem o lipcowym starcie i staram się w miarę sumiennie trenować. Termin zawodów to 16 lipca 2016 (niedziela).
Do Trójmiasta wybrałem się w piątek. Sobota był dniem na odpoczynek jak również odebranie pakietu startowego i wstawienie roweru do strefy zmian. Ilość osób zapisanych na zawdy oscylowała w okolicach 900 osób. Skutkiem tego była bardzo długa strefa zmian 350 metrów. Perspektywa biegu z rowerem lub w piance przez tak długą strefę nie była optymistyczna. W sobotę było jeszcze ładowanie węglowodanów i plan wczesnego pójścia spać(nie do końca wyszło tak jak planowałem). W niedzielę pobudka godzina 6:30 ,śniadanie i przejazd na miejsce zawodów. Wejście do strefy zmian gdzie zostawiłem bidon i buty. Czas płynie, jest 8:15 więc zakładam piankę i ruszam no rozpływanie. Widzę jak dużo osób już jest w wodze(wskoczyłem i ja). Perspektywa takiej ilości osób startujących jednocześnie nie pozwalała na myślenie o robieniu swojego tylko o tym jak długo będzie trwała walka w wodzie. Organizatorzy zdecydowali że będzie to start w systemie rolling. Polega on na tym że w pierwszej kolejności startuje elita a później na gwizdek co 5 sekund przez bramki wbiega po 8 osób. Pierwsza moja myśl to ,że nie ma bezpośredniej rywalizacji. Ustawiłem się w wyznaczonej przez organizatorów strefie. Ostatnie odliczanie i start. Ruszyła Elita i systematycznie i sprawnie były puszczane kolejne osoby. Nadeszła i moja kolej. Szybki bieg do wody i płynę. Pierwsze wrażenie ,jest dobrze nie trzeba walczyć od początku tak jak w przypadku startu wspólnego. Można więc się skupić na realizacji celu.Fale jednak utrudniają nawigację. Wyszło 1700 m zamiast 1500m. Z wody wychodzę z czasem 27:15. Biegnę do strefy zmian ściągam piankę biorę rower i znów biegnę .

Trasa rowerowa biegnie pod Martwą Wisłą ponad 1300m tunelu. Podczas wjazdu i wyjazdu oczy potrzebowały chwili ,by się adoptować do sztucznego oświetlenia ,GPS też gubił sygnał. Były to dwie rundy na prostych odcinkach lecz podjazdy były dość problematyczne. Wiatr nie sprzyjał w szybkim pedałowaniu. Rower ukończony z czasem 1:11:26. Znów czas na długą strefę zmian. Trasa biegowa to 2 okrążenia po Park imienia Ronalda Reagana. Nawierzchnia 50% asfaltu i 50% ścieżki. Od początku biegło mi się bardzo dobrze. Myślałem nawet że za dobrze i odczuję to w drugiej części biegu. Pierwsze kilometry ze średnia oscylującą w granicach 4:30-4:35. Nie udało mi się jeszcze nigdy złamać 50 minut podczas biegu w Triathlonie.

Nie wiedziałem co mnie czeka. Ilość treningów zakładkowych ,które regularnie co tydzień starałem się wykonywać pozwalała mi wierzyć ,że wreszcie się uda. I tak bieg ukończyłem z czasem 46:40 z czego jestem bardzo zadowolony. Łączny czas 2:31:08. Ciężko to porównywać do innych startów gdyż różne są warunki w innych lokalizacjach. Jednak można to uznać za życiówkę na Olimpijce. Na mecie obowiązkowy bufet. Baseny z lodowatą wodą i masaż. Zawody te były uznawane jako mistrzostwa polski na tym dystansie. Miiejsce 138 na 721 osób które ukończyły zawody. Polecam start w Gdańsku.